Wydawać by się mogło, patrząc na to, co dzisiaj dominuje na regałach sklepów z zabawkami dziecięcymi, że tego typu akcesoria jak malowanki już dawno odeszły do lamusa. Może i tak częściowo jest, że maluchy mając opcję pogrania na playstation czy korzystania z tableta zdecydowanie chętniej sięgną po nowoczesne gadżety aniżeli nudne ich zdaniem i starodawne kolorowanki. Wbrew pozorom jednak wcale czarno-białe książeczki nie są reliktem przeszłości, a to czy nasza latorośl po nie sięgnie zależy w głównej mierze od tego, na jaki typ malowanek się zdecydujemy my, jako rodzice.
W zgodzie z zainteresowaniami
Malowanek jest cała masa, są one ogólnodostępne i można bez problemu wyszukać je chociażby w pierwszym lepszym kiosku. Nie trzeba także mieć na cel ich zakupu szczególnie dużego nakładu finansowego. Wystarczy parę złotych i dziecko może cieszyć się nową kolorowanką, nad którą spędzi długie godziny swojej zabawy. Mimo wszystko, nie chodzi w tym jednak o cenę, ale przede wszystkim ogromne znaczenie ma to, jaki typ kolorowanki zafundujemy naszej pociesze. Prawdę powiedziawszy to właśnie przez tego rodzaju zajęcia plastyczne w dzieciaku wyrabiają się konkretne predyspozycje, uzdolnienia czy zainteresowania, dlatego przykładajmy większą wagę do tego, co chcemy szkrabowi zakupić. Po pierwsze, trzeba wspomnieć o jasnym i konkretnym podziale na płeć – co innego dla dziewczynki, co innego dla chłopca. Mała szansa na to, aby nasza mała dama zainteresowała się kolorowaniem autek, podobnie jak i dorastający chłopiec nie sięgnie po książeczkę z czarodziejkami i księżniczkami. Odwrotnie natomiast jak najbardziej. Dopasowanie pod względem płci to nie wszystko. Równie ważne jest wyrobienie w dziecku określonych umiejętności, dlatego też dobierajmy tak kolorowanki, aby były ciekawe jak na wiek naszej latorośli. Nie może być to malowanka ani za łatwa, którą dziecko zabazgra w kilka minut i od razu rzuci w kąt, ani tym bardziej zbyt trudna do pomalowania, wymagająca kolorowania z detalami, skrupulatnego na tyle, że niewyrobiona rączka dziecka jeszcze temu nie podoła. Wtedy nie jest trudno dzieciaka zniechęcić i to, co gorsze nie tylko do samych malowanek, co również do dziedzin plastyczno-technicznych w ogóle. Maluch szybciej się denerwuje, staje się niedokładny, mało się przykłada do kolorowania i traci cierpliwość. Nie ma z tego jednym słowem żadnego pożytku. Malowanka bez dwóch zdań powinna być dobrana odpowiednio do kategorii wiekowej dziecka.
Prawo wyboru
W zasadzie to rodzic płaci za książeczkę, ale nie oznacza to, że musimy narzucać szkrabowi, jaką malowankę będzie miał do pomalowania. Weźmy dziecko do sklepu i pozwólmy mu dokonać samodzielnego wyboru. Wtedy jest dużo większe prawdopodobieństwo, że skoro malowankę wyjął z półki spośród szeregu innych, to jest nią faktycznie zainteresowany, obrazki czy fabuła książeczki przypadły mu do gustu i prędzej zasiądzie spokojnie przy stoliku z kredką w dłoni. Ponadto możemy pokazać maluszkowi, że liczymy się z jego zdaniem i wówczas kolorowanie nie jest przez niego odbierane, jako nakaz i obowiązek, jaki narzucony jest przez rodziców, ale bardziej, jako swego rodzaju hobby, przyjemność, forma relaksu i rozrywki.
Uniwersalność największą zaletą
Decydując się na kupowanie swej pociesze rozmaitych malowanek do kolorowania rodzic ma niezwykle szerokie pole do popisu, bowiem nie brakuje na rynku różnorodności w tej dziedzinie zabawek dziecięcych. Poprzez owe zróżnicowanie rozumie się wiele – z jednej strony zarówno wielorakie fabuły czy typy czarno-białych obrazków, z drugiej ogromną rozpiętość cenową, a z trzeciej niezwykle bogate kategorie tematyczne. Dla małych dzieci można wyszukać książeczki, które posiadają większe obrazki, łatwiejsze do wypełnienia kolorem. Dla tej samej grupy wiekowej polecane są także często dziś występujące malowanki tematyczne, a zatem całe książeczki poświęcone jednemu zagadnieniu – zwierzakom, pojazdom, literkom i cyfrom, roślinom, sprzętom domowym i wiele, wiele innych. Takie malowanki mają na celu połączenie zabawy z wczesną edukacją. Dziecko, malując odpowiednim kolorem pieska czy drzewo, uczy się jednocześnie jak wygląda dany przedmiot czy stworzenie, poznaje je, dowiaduje się, jak się je nazywa, a także dopasowując barwy i odcienie kredek odzwierciedla otaczający go świat. Wówczas nie ma problemu z tym, aby idąc do sklepu, maluch rozróżnił wszystkie owoce czy warzywa, jadąc do babci na wieś wiedział jak nazywa się, które zwierzę czy potrafił ładnie odróżniać literki alfabetu. Takie korzyści wynikają właśnie z zastosowania we wczesnym dzieciństwie rozwijających dziecko kolorowanek. Uniwersalność, którą w śródtytule tego akapitu wymieniliśmy rozumie się, jako szeroką dostępność oraz dużą popularność i powszechność malowanek. Nie ma kłopotu z nabyciem książeczki dopasowanej do każdego dziecka, niezależnie od jego zainteresowań, charakteru i osobowości, predyspozycji i uzdolnień artystycznych czy płci.
Inwestycja na lata
Kolorowanka za parę złotych może przynieść nieocenione rezultaty w przyszłym rozwoju intelektualnym naszego szkraba. Może się wydawać, że nauka to tylko siedzenie godzinami w książkach, ale nic bardziej mylnego. Najtrwalsza jest ta wiedza, którą przyswajamy sobie od maleńkiego, która towarzyszy nam w życiu nie tylko teoretycznie, poprzez zgłębienie fachowej lektury, ale co najistotniejsze, którą przyswoimy praktycznie – na własnym doświadczeniu. Dlatego też warto uczyć swe pociechy już od najwcześniejszych lat. Malowanki są pierwszym krokiem do dynamicznego rozkwitu dziecięcej wyobraźni. Przecież w takiej czarno-białej, pozbawionej kolorystyki książeczce nie ma nic ciekawego do momentu, póki brzdąc nie nada malowance samodzielnie wybranych odcieni. Nie krępujmy malucha, nie pouczajmy go, że słonko koniecznie musi być żółte a drzewa zielone. Niech pobudzi do intensywnego działania swe szare komórki, ruszy wyobraźnią i stworzy swój własny, barwny świat tak jak go widzi, albo tak jak chciałby go oglądać. Wtedy zabawa kolorowankami będzie dużo prostsza i fajniejsza, a na pewno ciekawsza. Malowanie stanie się przyjemnością, rozrywką i pewną formą twórczości.